Pielgrzymka do Dabrówki Kościelnej [fotorelacja]

plakat dabrwka stronaŻycie prosi do tańca, do tańca zaprasza Bóg.

Do tańca czy w innym celu – najtrudniej postawić pierwszy krok. Zwłaszcza, kiedy ma być nim pobudka przed 4.00 rano. Około 70 osób podołało temu zadaniu, by wspólnie wyruszyć na pielgrzymkowy szlak, z Kłecka do Dąbrówki Kościelnej. Dla wielu pielgrzymowanie rozpoczęło się wczoraj – gdy adorując Pana w Najświętszym Sakramencie – w akcie uwielbienia otoczyli ołtarz.

Wszyscy, natomiast, w niedzielę – po uroczystym błogosławieństwie – o 4.30 wyruszyliśmy w drogę. Drogę do Mamy. Pani Dąbrowieckiej. Jeden z etapów naszej drogi do Domu Ojca. Szli żenni, szli bezzżeni, szli rodzice z dziećmi, szła młodzież, szły osoby konsekrowane. Szedł Kościół we wszystkich jego stanach, ze wszystkimi tego błogosławieństwami i niedoskonałościami. Był czas na modlitwę, śpiew, czas konferencji, czas dla bliźniego, czas marszu i czas postoju. Był czas na bycie razem z
Bogiem i drugim człowiekiem. Do Dąbrówki dotarliśmy na tyle wcześnie by pokłonić się Najświętszej Pannie, przygotować do Eucharystii. O godzinie 11.00 rozpoczęła się uroczysta suma odpustowa.
W czasie homilii abp senior Henryk Muszyński mówił o kobiecie i matce. Matce, która przez pokonywanie trudów dnia codziennego nieustannie zbliża się do świętości. Przypomniał on także fundamentalne znaczenie rodziny dla kształtowania postawy chrześcijańskiej. Mówiąc o Matce Boga, z kolei, wskazał na niezwykłą, pełną zawierzenia postawę Jej Oblubieńca. Uroczystości zakończyły się itanią do Najświętszej Marii Panny i błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.

To jest Boże wesele, dał nam wszystko, co mógł. Eucharystyczna Uczta jest tego najlepszym dowodem. Ile my, podejmując trud tej wędrówki, daliśmy Jemu, zależało wyłącznie od nas. Dziękuję Tobie Droga Siostro, Drogi Bracie, że byłeś dziś ze mną. Myślę, że nie będzie przesadą by w tym
właśnie miejscu, w imieniu wszystkich pielgrzymów podziękować zespołowi muzycznemu, niosącym krzyż, dźwigającym tubę, dzierżącym flagę, ludziom, którzy zadbali o to, byśmy dzięki identyfikatorom mogli zwracać się do siebie po imieniu, osobom przygotowującym śpiewniki, panom kierowcom i wielu ludziom dobrej woli, od których zależał sukces tej pielgrzymki.

Tylko jedno mamy życie i dwie nogi, chyba kpicie, myśląc, że to wszystko po to, żeby stać… Nie stójmy więc. Idźmy i nieśmy Chrystusa tam, gdzie jest nasza codzienność, a za rok – jeśli Opatrzność pozwoli – spotkajmy się znów na pielgrzymkowym szlaku! Może i Ty do nas dołączysz?

Anna Gacek

Dodaj komentarz